Święta bez przemocy (nie tylko jedzeniowej)

Gdybym za każde usłyszane w życiu pytanie z serii „jak nie przytyć w święta?”, „co mogę zjeść w Wigilię?”, „ile kalorii ma makowiec?”, „jak zmieścić się w sukienkę na Sylwestra po maratonie pampuchów babci?” odkładała złotówkę, dziś byłabym bogata.

Można się z tego śmiać, można nie rozumieć, ale dla wielu osób na chwilę obecną są to problemy rangi „być albo nie być”. Dlatego już się przyzwyczaiłam, że w grudniu w gabinecie jest specjalna przestrzeń na kwestie okołoświąteczne. Stresująca jest dostępność świątecznych potraw, które uchodzą za wysokokaloryczne i niezdrowe, perspektywa jedzenia w towarzystwie całej rodziny, wizja możliwych komentarzy i niekomfortowych pytań.

Rzadko kiedy jedzenie jest problemem samym w sobie. Dużo częściej chodzi o niezdrowe relacje w rodzinie, traumatyczne wspomnienia, komunikację pełną przemocy słownej i emocjonalnej. Dlatego zamiast świąt bez cukru, bez glutenu czy bez majonezu, proponuję w tym roku akcję święta bez przemocy. Wszystkim wyjdzie na zdrowie.

Przemoc wobec siebie

Moje doświadczenie z pracy z pacjentami pokazuje dość jednoznacznie, że im więcej „siły woli” włożysz w to, żeby skontrolować ilość przyjmowanych kalorii w święta, tym gorzej na tym wyjdziesz. Odchudzanie się tuż przed świętami, wyliczanie wielkości porcji, odtłuszczanie wszystkich potraw itd. wymaga tak wielu zasobów psychoenergetycznych, że zanim doczekasz Wigilii, zabraknie siły na „walkę” z samą/samym sobą przy stole. Ta strategia jest z góry spisana na porażkę, a powtarzanie jej co roku powoduje, że święta – zamiast z ciepłą, radosną atmosferą – zaczynają się kojarzyć z cierpieniem. Odpuść sobie ten jeden raz i zobacz co się stanie. Oczywiście to nie znaczy, że masz teraz jeść za dziesięciu. Wystarczy szczerość i troska wobec siebie, aby wiedzieć, gdzie przebiega magiczna granica.

Jedz tylko to, co chcesz | w ilości, której potrzebuje Twoje ciało | i tylko wtedy, kiedy czujesz głód.

 

Przejawy przemocy wobec siebie:

– wyznaczanie sobie sztywnych ram – co, ile i kiedy mogę zjeść,

– odmawianie sobie potraw, które naprawdę lubimy,

– stosowanie głodówek i detoksów zaraz po świętach,

– intensywne ćwiczenia jako rekompensata przyjętych kalorii,

– robienie śmietnika z żołądka – wciskanie w siebie wszystkiego jak leci bez zastanowienia, czy jesteśmy głodni, czy chcemy to jeść albo dojadanie, „żeby się nie zmarnowało”,

– jedzenie tylko po to, żeby komuś nie było przykro.

 

Przemoc wobec innych

O ile kwestię jedzenia jesteśmy w stanie „ogarnąć” poznawczo-behawioralnie, nie mogę zapewnić pacjentki, że nikt z rodziny nie powie jej „chyba przytyłaś”, „coś normalnego byś zjadła, a nie samą sałatę” czy „weź się za siebie”. Możemy się hipotetycznie przygotować na taką ewentualność, ale emocje często żyją własnym życiem, kiedy ktoś przekracza nasze granice.

Dlatego tuż przed tegorocznymi świętami chciałabym Ci tylko powiedzieć, że w sumie to nic się nie stanie, jeśli nie umyjesz okien albo upieczesz o jedno ciasto mniej niż zwykle. Za tydzień nikt nie będzie pamiętał. Za to jedno słowo za dużo potrafi skrzywdzić na lata, bez względu na Twoje intencje.

 

Przejawy przemocy wobec innych:

– komentowanie wyglądu i talerza innej osoby,

– wciskanie komuś jedzenia na siłę,

– wyliczanie komuś wielkości porcji,

– obrażanie się, że ktoś nie je („tyle się nastałam przy garach!)

– traktowanie jedzenia jako centralnego punktu świąt i jedynej metody okazania innym, że nam na nich zależy.

Radosnych, smacznych i pełnych empatii Świąt Bożego Narodzenia! <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

KATEGORIE

FACEBOOK

INSTAGRAM