Dlaczego dieta 1000 kcal NIE DZIAŁA?

Kto nigdy nie wpisał w wyszukiwarkę Google’a zapytania „jak szybko schudnąć 5 kg”, niech pierwszy rzuci kamień. Szczególnie my kobiety lubimy odchudzać się w myśl zasady „albo grubo, albo wcale”. Im większe ograniczenia, tym bardziej czujemy, że „wzięłyśmy się za siebie”. A jak już mamy chudnąć, to pożądane są błyskawiczne rezultaty. Takie podejście może i jakoś działa na głowę (w końcu wmówić sobie można wszystko, jakby się dobrze postarać), ale niekoniecznie na nadprogramowe kilogramy.

Co gorsze, Google w odpowiedzi wcale nie wyrzuca komunikatu „error 404, nie ma takiej opcji”. Zamiast tego możemy przebierać w propozycjach stron z profesjonalnie wyglądającymi poradami, co by tu zrobić 3 dni przed weselem albo wakacjami na Majorce, żeby odpowiednio się prezentować albo wcisnąć w aktualnie za ciasny kostium. Detoks sokowy, doktor Gaca, Dąbrowska, dieta kopenhaska albo słynne 1000 kcal idą na odsiecz desperatom!

Czasami zastanawiam się, jak autorzy takich „programów odchudzających” mogą jeszcze patrzeć w lustro. Przecież posiadając minimum wiedzy o fizjologii nie da się wierzyć, że to skuteczne, a już tym bardziej, że bezpieczne rozwiązanie! Ale potem przypominam sobie, że jak nie wiadomo o co chodzi, to przecież chodzi o pieniądze. Zarobić na ludzkich emocjach związanych z wyglądem to żadna sztuka.

Ale chwila. Pewnie jesteś w stanie znaleźć przykład jakiejś koleżanki z pracy, która mówiła, że siostra jej bratowej schudła z 15 kg na diecie 1000 kcal. Więc jak to nie działa? A czy ktoś zapytał siostrę bratowej tej koleżanki, czy utrzymała wagę po roku albo kolejnych 5 latach od tej spektakularnej metamorfozy? Ja się założę, że albo wróciła do poprzedniej wagi, albo waży teraz jeszcze więcej, albo – w najgorszym wypadku – na dobre wpadła w błędne koło odchudzania i tak się buja od diety do diety z okresami kompulsywnego objadania się pomiędzy. Nie jest wykluczone, że siadła jej tarczyca, być może i zaczęły się problemy z gospodarką cukrową.

 

Processed with VSCO with j1 preset

No to o co chodzi z tą dietą 1000 kcal?

Jemy przede wszystkim po to, żeby żyć. Nasz organizm zużywa energię nawet, kiedy śpimy czy pozostajemy w bezruchu. Ilość energii, jaką organizm potrzebuje na podstawowe procesy życiowe nazywamy podstawową przemianą materii (PPM). Tyle spalisz nie wstając z łóżka. Średnio PPM dla kobiet to przedział 1300-1500 kcal (w zależności od wzrostu, masy ciała oraz masy mięśniowej).

Nie jest to jednak docelowy pułap energii, którą powinniśmy przyjąć w skali dnia. Wyjątkiem będą pacjenci leżący, ale większość z nas jednak wstaje z łóżka, pracuje, uczy się, pędzi na autobus, robi spacery do ekspresu w biurze, a niektórzy nawet ćwiczą.

Dawka energii odpowiednia dla naszego stylu życia to całkowita przemiana materii (CPM) – wynik otrzymujemy poprzez pomnożenie podstawowej przemiany materii przez współczynnik aktywności fizycznej. Tyle energii potrzebujemy, żeby mniej więcej wyjść na zero – ani nie tyć, ani nie chudnąć. Tyjemy od nadwyżki energetycznej, chudniemy przy deficycie. ALE! Żeby chudnąć zdrowo i skutecznie wcale nie jest odpowiednia strategia największego możliwego deficytu. Optymalna redukcja to odcięcie 200-300 kcal od całkowitej przemiany materii.

Przykład:

Kasia ma 165cm wzrostu, waży 62 kg, ma 30 lat.

Jej PPM wynosi 1350 kcal.

Ponieważ jest osobą o umiarkowanej aktywności fizycznej, dla obliczenia CPM zastosujemy mnożnik 1,6, a więc:

CPM = 1350 x 1,6 = 2160.

Kasia będzie chudła jedząc mniej więcej 1800-1900 kcal (nie wprowadzając zmian w aktywności fizycznej).

Zastanów się teraz, jaka może być logika w przyjmowaniu mniejszej ilości energii niż minimum potrzebne do przeżycia? 1000 kalorii to GRUBO poniżej CPM, ale – przede wszystkim – kilkaset kalorii poniżej PPM każdego z nas!

Co się dzieje w naszym organizmie, kiedy nie otrzymuje ilości energii wystarczającej na podstawowe procesy życiowe? Traktuje tę sytuację jako stan zagrożenia i włącza tryb oszczędzania. W pierwszej kolejności wyłącza wszystkie funkcje, które nie są w tej chwili potrzebne. U kobiet jest to najczęściej układ rozrodczy. Słabną też zdolności poznawcze mózgu, pojawiają się problemy ze skupieniem oraz przetwarzaniem informacji. Organizm walczy też na wszelkie sposoby o każdą dodatkową kalorię – wyostrza zmysły smaku, wzroku i zapachu, żeby poniekąd zmusić nas do złamania się i zjedzenia czegoś „zakazanego”. Wszelką nadwyżkę odkłada w postaci tłuszczu na czarną godzinę, spowalniając tym samym metabolizm. Nie robi tego na złość, tylko próbuje ratować ci życie!

Nawet jeżeli w pierwszym etapie schudniesz, w końcu dojdziesz do punktu, w którym masa ciała przestanie efektywnie spadać, za to zacznie narastać frustracja i głód nie do opanowania. Albo się poddasz, albo na lata wpadniesz w zaburzenia odżywiania.

Może dziś jeszcze myślisz, że wszystko ci jedno, czy za pół roku znowu przytyjesz, albo czy nabawisz się problemów hormonalnych, że liczy się tylko sukienka ślubna w rozmiarze XS. Wiele moich klientek też kiedyś myślało, że zdrowie nie jest ich nadrzędną wartością. Dopiero jak je straciły, zrozumiały, jak bardzo się myliły.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

KATEGORIE

FACEBOOK

INSTAGRAM